Twierdzę, watpię, pytam
niedziela Listopad 19th 2017

Kategorie

Ciekawe strony

Treści własne

Archiwa

Oops, I did it again

Czyli jak pan Mikołejko trafił na moją prywatną listę ludzi, którymi gardzę.

Zaczęło się od artykułu:
„Niby hiszpański inkwizytor notuję w pamięci ich grzechy i grzeszki. Ich winy najzupełniej oczywiste. Nigdy niedomknięte furtki. Dzieciaki puszczone samopas, gdziekolwiek, a najlepiej na mój trawnik. To ich durne puszenie się świeżym macierzyństwem, które uczyniło z nich – przynajmniej we własnym mniemaniu – królowe balu. Patrzę więc, jak to idą i gdaczą, jak stroją fochy, uważając się za Bóg wie co. Jak pytlują nieprzytomnie, gdy tymczasem ich potomstwo obrzuca się piachem albo wyrywa sobie nawzajem włosy. Jak rozkoszują się własnym klekotem i wrzaskiem swych pociech. Jak turkoczą ohydnymi plastikowymi „jeździkami” – jak je powabnie nazywają – w które wyposażyły dzieci. Dzieci najwyraźniej potrzebne im do tego, aby coś znaczyć. Byś Kimś. Domagać się urojonych praw i zawieszenia społecznych reguł. Nie chodzi o młode matki. Te są najzupełniej w porządku. Chodzi o wózkowe – wojowniczy, dziki i ekspansywny segment polskiego macierzyństwa”

Najpierw myślałam, że to jakiś ponury żart! Wierzyć mi się nie chciało, że człowiek, choćby pozornie wykształcony, nie odróżnia prywatnej frustracji od wypowiedzi publicznej. Chociaż mogłam podejrzewać po tym, jak bez żenady posługuje się funkcją jak tytułem naukowym. „Profesor” puszcza się poręczy i pieprzy jak potłuczony nie wysilając się nawet, żeby ukryć swój mizoginizm.
Uwagi mam trzy:
- Po raz kolejny w debacie publicznej mamy macierzyństwo zamiast rodzicielstwa. Mamy wyłacznie wściekłe, głupie, wulgarne roszczeniowe matki. Tatusiów nie widać, bo pewnie w klubowym/domowym/pracowym* zaciszu czytają dzieła Wittgensteina.
- Mikołejko  pisze o żeńskich pasożytach i nawet przez myśl mu nie przejdzie, że powinien przeprosić. To nie jest tekst, z którym można polemizować.
- Jakoś mi się ten obrzydliwy tekst doskonale wpisuje w nagonkę na kobiety, które mają czelność się rozmnażać. To takie trendy ostatnio, żeby potępiać kobiety ciężarne na zwolnieniach lekarskich, kobiety karmiące w miejscach publicznych, żeby wytykać rzekome przywileje, żeby decydować za matkę czy ma siedzieć w domu czy też iść do pracy. Od momentu „zajścia” do „zejścia” kobieta POWINNA. A co powinna, to już kiedyś napisał Wojciech Eichelberger w „Kobiecej furii”. Kobieta, jeśli nie może być usłużna, to przynajmniej niech będzie niewidoczna. Słowo daję, bałabym się dzisiaj zajść w ciążę.

Gdyby w tym podłym artykule zamienić „bachora” na „niepełnosprawność” to by się okazało, że Mikołejko mówi jednym głosem z Korwinem-Mikke, któremu z przestrzeni publicznej przeszkadzają osoby niepełnosprawne, gdyż „jeśli chcemy, by ludzkość się rozwijała, w telewizji powinnismy ogladac ludzi zdrowych, pieknych, silnych, uczciwych, madrych – a nie zboczeńców, morderców, słabeuszy, nieudaczników, kiepskich, idiotów – i inwalidów, niestety”.
Idąc tym tropem, dochodzę do wniosku obaj panowie powinni mieć absolutny dożywotni zakaz wystapień publicznych.
Czy naprawdę wolność wypowiedzi ma oznaczać publikację każdej bzdury? Czy „niepoprawność polityczna” to taki eufemizm na zwykłe prostactwo, chamstwo i myślową sraczkę?
A na koniec obu panom chciałabym powiedzieć, że „milszy mi jest pantofelek”**.

*niepotrzebne skreślić
** bardzo łatwa zagadka literacka

Źródła:
Mikołejko o „wózkowych”
Wojciech Orliński o Mikołejce


Mikołejko brnie dalej


Wojciech Eichelberger „Kobieca furia”


Korwin-Mikke para – polityk

Komentarze czytelników

16 komentarzy do “Oops, I did it again”

  1. spt pisze:

    wypowiadałam się na fejsie – tutaj zrobię skrót. szukająca popularności smutna idiota.

    i mój bosze. profesor. mam kilku dobrych kolegów z tytułem profesora. to tytuł jak każdy inny. jak się uprzesz – to masz. w tym celu nie sprawdzają ni słomy z butów ni czy frak już na Tobie leży* ;)

    *ostatnio zasłyszane – frak dobrze leży w trzecim pokoleniu. i niestety. z obserwacji sprawdza się tak że aż boli.

  2. Pru pisze:

    Właściwie nie ma co pisać…
    Ze jest ciężkim, nienawidzącym innych idiotą – to właściwie nie ma co się oburzać.
    Że jest przez wielu uważany za autorytet – to dopiero jest wkurzające
    Ale najbardziej oburzające, że ten felieton pokazuje bardzo dokładnie, jakie w tym kraju dziewicy bogurodzicy ma się stosunek do macierzyństwa
    Rzygać się chce i tyle

  3. odwodnik pisze:

    Z bucem nie ma co dyskutować, bo trudno dyskutować z wiadrem pomyj. Ale smutne jest to, że on się tego co powiedział nie wstydzi. Przez to ci, co mieli jeszcze jakieś resztki przyzwoitości przynajmniej na tyle, żeby się z mizoginizmem nie obnosić, teraz radośnie i z dumą mówią „no ma trochę racji”.

  4. Cnth pisze:

    Tekst Eichelbergera jest bardzo trafny. Tak właśnie jest.

  5. odwodnik pisze:

    Też tak uważam. Był czas, w którym bardzo mi pomógł:)

  6. nielot pisze:

    Może właśnie dlatego nie czuję się kobietą, że nie wychowano mnie tak, jak pisze pan Eichelberger? Natomiast filozof Mikołejko bardzo negatywnie mnie zaskoczył tym felietonem. Osoby chamskie, aroganckie i roszczeniowe są w każdej grupie wiekowej, społecznej i zawodowej, także wśród matek z małymi dziećmi. I jak się okazuje, również wśród profesorów filozofii.

  7. odwodnik pisze:

    Wychowanie to tylko połowa sukcesu. Jest jeszcze presja społeczna.

  8. kociamatka pisze:

    Mikołejko nie napisał o wszystkich matkach, o macierzyństwie w ogóle, tylko o pewnej grupie matek. Być może osoby komentujące jego wypowiedź nie znają takich, jakie Mikołejko opisał, stąd to oburzenie. Ja znam takie, naprawdę. Osoby, które nie wiedząc, co zrobić ze sobą, zrobiły sobie dziecko. Uważające, że tym jednym aktem zapracowały na nieustanną uwagę otoczenia i podziw, i wszelkie przywileje. Osoby, którym sąd rodzinny odebrał dziecko i już się szykują do sprowadzenia na świat drugiego dziecka, bo dzieci są takie wspaniałe, a jakaś tam gwiazdka w czasopiśmie sfotografowała się w ciąży i tak pięknie wyglądała. Takie dzieci dostają imiona „Samanta”, „Jennifer” oraz „Ariel”, a mamy – dmuchając dziecku dymem prosto w twarz – snują na placu zabaw opowieści, jak jest ciężko, bo MOPS daje za mało kasy.

  9. odwodnik pisze:

    Zdenerwowałam się zanim skończyłam czytać twój komentarz.
    Nie ma zupełnie znaczenia czy opisane matki istnieją czy nie.
    Mikołejko stworzył kolejny stereotyp, obrzydliwy stereotyp.
    Jakiś nienawidzący kobiet i dzieci profesor powiedział okropne rzeczy, a ludzie nawet rozsądni doszukują się, co w jego wypowiedzi jednak jest prawdziwego:-(.

    To trochę tak jakby szukać wartości odżywczych w wymiocinach.

  10. Array pisze:

    „To trochę tak jakby szukać wartości odżywczych w wymiocinach.”

    Mocne. I cholernie trafne. Biore!
    A w kwestii praw autorskich pisz na Berdyczow;)

  11. spt pisze:

    mnie tez żie wychowywano na „dziewczynkę” i wyrosłam na taką kobietę na jaką wyrosłam. przecietnego faceta to przerasta. srednio statystyczna kobieta nie znosi mnue szczerym nieznoszeniem :)

  12. kociamatka pisze:

    Przeciwnie, Mikołejko walczy ze stereotypem: stereotypem świętej z dzieckiem. Nielot zauważyła, że osoby chamskie i roszczeniowe można znaleźć w każdej grupie społecznej – i o tym przecież Mikołejko napisał. Tylko o tym. Dlaczego ta opinia w komentarzu nielota Was nie oburza, a rozwinięta szeroko przez Mikołejkę – już tak? Może chodzi o stereotyp, że oto znowu facet dowala kobiecie, więc hańba mu.
    Mikołejko nie byłby w stanie stworzyć stereotypu, gdyż one tworzą się same z siebie.

  13. odwodnik pisze:

    Nielot powiedziała, że chamstwo nie jest przybite gwoździem do jakiejś grupy tylko po prostu występuje w przyrodzie. No i Nielot wyraziła swoją opinię kulturalnie.

    Mikołejko stworzył stereotyp „wózkary” i to nie jako przeciwwagę do „matki Polki”. On podzielił matki na wózkary i „młode matki”.
    Jeśli ja podzielę profesorów na „wąsatych kutasów” i „starszych panów”, to mój podział będzie usprawiedliwiony tylko dlatego, ze każdy zna jakiegoś wąsatego kutasa?

  14. odwodnik pisze:

    Ty się po prostu nie bardzo wpisujesz w średnią statystyczną, to jak ma Cię średnia statystyczna lubić?

    No i średnia statystyczna szczerze nie znosi ludzi z siebie zadowolonych. A kobiet zwłaszcza:).

  15. nielot pisze:

    Chciałam jeno rzec, że samo to się nawet mleko nie kisi i takoż stereotypy nie tworzą się same. Tworzą je ludzie z różnych przyczyn. W Mikołejce coś najwyraźniej narosło i mu się ulało. Może mu za głośno jakieś dziecko wrzeszczało za oknem, ale jakoś mało filozoficznie do tego podszedł. Ten felieton jest napisany jezykiem nienawiści i oczywiście, że przyczynia się do tworzenia stereotypu bezmyślnej, roszczeniowej, agresywnej matki. Zmusza te kobiety, którym taka postawa jest obca, do udowadniania, że nie są wielbłądami. Pchają wózki z dziećmi, ale nie są „wózkowymi”, choć czasem idą po ścieżce rowerowej, pogrążone w rozmowie z koleżanką, też z wózkiem.

  16. ~evita_duarte pisze:

    A ja wole towarzystwo wozkowych mausiek i tatuskow niz sfrustrowanych i zgorzknialych osobnikow. A nagonka na kobiety jest juz od dluzszego czasu i tym bardziej teraz kiedy chcemy i mamy wszystko i kariere i rodzine i nie zamierzamy sie z tego tlumaczyc nikomu.
    dawno mnie tu nie bylo, ale zmiane lubie :)

Komentuj